Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2015

Metal Cieczy

"Duży facet wbiega do gabinetu, którego obraz obserwuje przez szparki ciasnego miejsca pachnącego domem, a domem nie było. Nagle w pomieszczeniu robi się ciasno, roi się od homo sapiens sapiens. I tego Obcego. Nic nie przeczytam, ale to pismo synestezyjnie czuję. Nosem, setka milionów z kawałkiem komórek węchowych zobowiązuje.  Pismo emocji. I jeszcze czegoś, nie podoba mi się to coś. Paniczne napięcie zasiliłoby miasteczkową elektrownię. Iskry wiszą w powietrzu, niewidzialny strumień elektronów. Facet kładzie obcego na stole, za nim wbiega facetka - główne źródło panicznego napięcia. Mokre policzki masochistycznie szczypią prądem, napędzając indywidualną pompę do nienaturalnych prędkości. Pozostali postanowili wyciągnąć wtyczkę i wypraszają facetkę. Faceta też.  Teraz zaczyna się akcja. Medycy poruszają się energicznie i żwawo, stetoskopy wędrują z rąk do rąk, igły tańczą w powietrzu, wyjątkowo nie z nitką, ale ze strzykawkami. Wprasza się głowica od usg. - Trzeba go na...

Mam 3 metry, 3 i pół!

Mam 3 metry, 3 i pół, sięgam głową ponad pasmo chmur. Szlachetna parafraza, moja własna. Równie szlachetnie mogę dodać, iż cycki urosły mi o dwa rozmiary od wypinania, dumnej brody nie powstydziłaby się sama Kleopatra. Ja, jebany nędznik studencki, żem przyjęła pierwszego pacjenta. Tak z wpisywaniem do karty i tekstem: "Dzień dobry, zapraszam do gabinetu". No dobra, to było przy drugim pacjencie, przy pierwszym palnełam po Amebowemu: "Dzień dobry, ja będę kłuła chomika" z pieprzoną, zdziecinniała barwą głosu jaką się posługuję mówiąc do konisiów. I trochę mało po polsku z akcentem na -ka w "chomika". Polska mowa taka trudna dla Polaka. Polki. Blondyny. Słowiańskiej. No więc po tym jak się naumiałam, iż w insulinówce jedna kreska oznacza nabranie leku do 0,1ml, zabrałam się do mego pacjanta numero uno. Chomik dżungarski, puchnąca łapka, już nie puchła na skutek antybiotykoterapii baytrilem dni 5. Czyli mi przyszło zamknięcie cyklu wizyt, w sam raz ...