Mam 3 metry, 3 i pół!

Mam 3 metry, 3 i pół,
sięgam głową ponad pasmo chmur.

Szlachetna parafraza, moja własna. Równie szlachetnie mogę dodać, iż cycki urosły mi o dwa rozmiary od wypinania, dumnej brody nie powstydziłaby się sama Kleopatra.
Ja, jebany nędznik studencki, żem przyjęła pierwszego pacjenta.
Tak z wpisywaniem do karty i tekstem: "Dzień dobry, zapraszam do gabinetu".

No dobra, to było przy drugim pacjencie, przy pierwszym palnełam po Amebowemu: "Dzień dobry, ja będę kłuła chomika" z pieprzoną, zdziecinniała barwą głosu jaką się posługuję mówiąc do konisiów. I trochę mało po polsku z akcentem na -ka w "chomika". Polska mowa taka trudna dla Polaka. Polki. Blondyny. Słowiańskiej.

No więc po tym jak się naumiałam, iż w insulinówce jedna kreska oznacza nabranie leku do 0,1ml, zabrałam się do mego pacjanta numero uno. Chomik dżungarski, puchnąca łapka, już nie puchła na skutek antybiotykoterapii baytrilem dni 5. Czyli mi przyszło zamknięcie cyklu wizyt, w sam raz na pierwszy raz. Raz do raza, wyczaruję weterynarza, czyli mnie. Za dużo "czyli", lubię pieprzyć i już wiadomo jakie potrawy lubię... chociaż aktualnie mam smaka na chipsy, ale na szczęście za ich konsumpcję zabieram się tylko i wyłącznie na małych bajabongo... także chomik mnie nie pogryzł. Właściciel ani jeden ani drugi też, lwK też nie skusiła się na dziabnięcie mnie, nawet się uśmiechała do mojej głupkowatej miny po.

Coż, sajgon sajgonem, czas był na pacjento numero dos. Segudno. Także idziemy w coraz większego zwierza, nadszedł york. Również nic trudnego, kontynuacja podawania antybiotyku po rekonstrukcji zerwanego więzadła krzyżowego. Dzień 10, linco spectin, niunio nawet się nie obejrzał. Gitara.

Ostatni z wizytą do dr Ameby przybył pacjento największy, bo kotlet. Kot brytyjski długowłosy. Pan kotek był chory i trafił w nibynóżki. Niebieski rycerz poszedł się bić i wrócił z tarczą i gratisem, mianowicie z guzkiem pod pachą, tak bywa. Trzecia dawka sterydu i jak uznała lwK (lwK trochę straszy, w sensie ten skrót, pachnie logarytmem jakim czy czym... ale fajno, stosować będę), jajo kurze stało się przepiórczym. Eureka.

Także, małe rzeczy, a cieszą i powodują, iż w miarę wysocy (1,75m) stają się jeszcze wyżsi. Bardzo polecam, wszystkimi czterema jamami mego serca robienie rzeczy, która pozwalają się rozwijać w kierunku, który sami sobie nadaliśmy. Robienie rzeczy, które umacniają nas w stwierdzeniu, iż jesteśmy na właściwej drodze, mimo iż ta droga usłana jest różami. Cierniami róż.

Ale to wciąż róże, a bukiet na końcu jest piękny!

...

Kurde, tak pięknie sobie zakończyłam, ale nie daje mi spokoju wspomnienie, iż towarzyszem właściciela pacjenta numero tres był typ, podobny do pewnego Typa (tak właśnie przez duże Te <nie tellur>). Momentami głos się zgadzał, w pewnym momencie miało miejsce podobnie słodkie zacięcie (tak kontynuując tematykę głosu), wzrostowo i kolorem włosów też się zgadzało, lecz posturą nie (tak kontynuując tematykę wzrostu, tylko te włosy się wjebały, no jak idzie wiosna i zaczyna się linienie to włosy są wszędzie). No i tylko kolor włosów się zgdzał (tak kontynuując tematykę włosów < mówiłam, że wszędzie>), bo Typ ma ładniejsze. W ogóle jest ładniejszy.


Kurwa.

Joł.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Metal Cieczy

TAK, MAM BÓL DUPY

Sobota