Znów

Nie mam pracy, nie mam studiów, nie mam chłopa. Znów.

Co do tego ostatniego, to jak mi napisano "to dobrze, że nie mam, bo chłop jest dla bab, a ja powinnam sobie poszukać mężczyzny". Rada dla mnie perfecto, owszem, poczułam się lepiej. Znowu upatrzyłam sobie chłopa, HE HE, nie wiem czy mężczyzny, który najwidoczniej mam mnie w dupie, a ja do niego pisuję po pijaku, na co otrzymuję zwykle odpowiedzi równie pijackie, tyle że w liczbie małej, także najpierw źrenice zmieniają się w serduszka, które następnie się łamią i zostawiają, niczym kocią, kreseczkę. Nie jestem przyzwyczajona do takiego tesktowego menu, w sensie takiego skąpego. A na żywca? (...na którego powinnam go zaciągnąć, a przynajmniej spróbować... kolejna złota perfecto rada, od tej samej osoby z resztą...). Raz potrafi być jak kociak, tak, Kociak to dobre pseudo, HE HE, pseudochłop pseudoobiekt pseudozauroczenia, rozbudzając w Amebie macierzyńskie uczucia, których tak pragnie, sprawiając, iż czuje się ten jeden milionowy raz potrzebna na tym świecie, a innym razem odwrócić się dupą, niczym nakarmiony kocur "Twój pan został nakarmiony, nie jesteś panu już potrzebna". Chociaż podobno lśniący koci odbyt wystawiony w stronę niewolnika jest symbolem zaufania i przyjaźni, coś jak w więzieniu, schylisz się tylko wobec tych, którym się ufa, czyli pewnie nikomu. Sucho. He he.

Także chujnia.

Nie mam pracy, bo się wyjebałam ostatnio z roboty, znudziwszy się nią. Co to kurde za robota, gdy widzisz za każdym razem te same ryje i nawet nie musisz się odwracać, tylko ręka sama idzie w kierunku tych samych srebrnych fajek, tej samej makulatury czy tego samego hazardu pod kocykiem w słoniki. Zero wyzwań, -10 do ambicji. I jeszcze przybijasz swój tyłek na 12 czy 16 calutkich godzin, czyniąc weekendy bezsennymi umiaralniami w objęciach kaca. I mimo, że Twój szef to złoty człowiek, to jednak musisz się stamtąd wypierdolić, po prostu musisz. Nawet za cenę Tarchomina, czyli jeden koniec Warszawy za drugi, ale że się przeliczasz to zostajesz z chujem i śpiewasz Marsyliankę. A za horyzontem nic nie widać. Może Ziemia jest płaska.

Także chujnia razy dwa.

Studiów nie mam, bo studia srudia. Znaczy mam, ale muszę się pojawiać upierdliwe dwa razy w tygodniu na 1,5, w porywach do 3h. Bo znowu kibluję. Siedzę na kiblu tak bardzo i coraz bardziej powiątpiewam w terminowe, HE HE, na ten moment, HE HE, zakończenie studiów, iż zapisałam się do weekendowej szkoły za friko, która zdegraduje mnie do murzyna czy tam pachołka, na jedno wychodzi, zapewne moich ziomków ze studiów, czyli technika wety. Szybciej to skończe i pójdę do uczciwszej roboty. HE HE. Są szanse.

Także chujnia razy trzy.

Taka żem jest.Na teraz.

Peace.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Metal Cieczy

TAK, MAM BÓL DUPY

Sobota